Z zaciekawieniem przeczytaliśmy wypowiedź sekretarza Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, pana Andrzeja Grzegorczyka, że ta instytucja myśli o wprowadzeniu obowiązkowych kasków dla wszystkich rowerzystów (Rowerzysta w kasku i z odblaskiem, Rzeczpospolita 04.02.2009). Jako rowerzyści uczestniczący w pracach opisanego w artykule ministerialnego zespołu uważamy, że pan Grzegorczyk ma znacznie więcej uzasadnionych powodów do własnej dymisji niż do prób narzucenia rowerzystom używania kasków czy odblaskowych kamizelek.

Polska ma najwyższy w Unii Europejskiej wskaźnik śmiertelności rowerzystów. W 2005 roku to było aż 15,8 zabitych na milion mieszkańców rocznie - przy ruchu rowerowym wynoszącym około 1 procenta. (Dla porównania w Danii, gdzie ruch rowerowy przekracza 20 procent, wskaźnik ten wynosi 7,6 i nie ma obowiązku używania kasków czy kamizelek).

Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego od chwili powstania 1 stycznia 2002 roku nie zrobiła w sprawie bezpieczeństwa rowerzystów nic. Myślenie o obowiązkowych kaskach, amatorska budowa pseudo-dróg rowerowych czy kursy na kartę rowerową, uczące skandalicznie niebezpiecznych przepisów ruchu drogowego (!) to nie jest rozwiązanie. To duża część problemu.

W Polsce pierwszeństwo na skrzyżowaniu z drogami i przejazdami rowerowymi od 2002 roku regulują we wzajemnie wykluczający się sposób dwa różne akty prawne: art. 27 i art. 33 Prawa o Ruchu Drogowym oraz art. 16 ust. 2 Konwencji Wiedeńskiej o Ruchu Drogowym. Niedawno w tej sprawie interweniował u Ministra Infrastruktury Rzecznik Praw Obywatelskich [zobacz >>>], powołując się na druzgoczącą ekspertyzę Biura Analiz Sejmowych z 10 kwietnia 2008 roku [zobacz >>>]. Podobnie problematycznych przepisów jest kilkadziesiąt. KRBRD ma ustawowe zadanie opiniować akty prawne. Tymczasem przez siedem lat istnienia nie kiwnęła w tej sprawie palcem.

Kolejny grzech to brak badań na temat wypadków z udziałem rowerzystów w Polsce. Inicjowanie takich badań to także ustawowe zadanie KRBRD. O przyczynach tych wypadków wiadomo bardzo niewiele [zobacz >>>], o najczęstszych obrażeniach i powodach śmierci ofiar - nic. Do teraz nie wiadomo więc na czym dokładnie polega problem, do którego rozwiązania KRBRD powołano siedem lat temu.

Skoro KRBRD nie dba o bezpieczeństwo rowerzystów, to musimy zadbać o nie sami.

W czerwcu 2008 roku przekazaliśmy w Sejmie wiceministrowi infrastruktury kompleksową propozycję zmian przepisów dotyczących ruchu rowerowego. 21 stycznia 2009 roku zakończyliśmy uzgodnienia z przedstawicielami ministerstwa [zobacz >>>]. W uzgodnionych propozycjach – skopiowanych z kodeksów drogowych m.in. Niemiec, Holandii i Danii - nie ma obowiązku używania kamizelek ani kasków. Powód? Ani kamizelki ani kaski nie mają zbadanego i zweryfikowanego wpływu na bezpieczeństwo ruchu drogowego - o czym pan Grzegorczyk powinien wiedzieć. Gołe hipotezy nie powinny być obowiązującym prawem. Warto natomiast korzystać ze sprawdzonych rozwiązań krajów o nieporównywalnie wyższym niż Polska poziomie bezpieczeństwa ruchu drogowego. Właśnie do tego - i tylko do tego - namawiamy ministra infrastruktury i parlamentarzystów.

1. Aleksander Buczyński, stowarzyszenie Zielone Mazowsze, Warszawa

2. Cezary Grochowski, Wrocławska Inicjatywa Rowerowa

3. Marcin Hyła, inicjatywa Miasta dla rowerów, stowarzyszenie Polski Klub Ekologiczny, Kraków

4. Ryszard Rakower, stowarzyszenie Sekcja Rowerzystów Miejskich, Poznań

5. Rafał Muszczynko, Warszawska Masa Krytyczna

6. Piotr Wierciński, stowarzyszenie Zielone Mazowsze, Warszawa

Starsze wiadomości - w kronice.