Wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski regularnie chwali się, że miasto otrzymuje pieniądze na renowacje parków. Niestety metody pracy firm, które wygrywają przetargi, mają niewiele wspólnego z szacunkiem dla przyrody. Używanie ciężkiego sprzętu na terenach zieleni kończy się niszczeniem gleby i porastającej ją zieleni. Cóż z tego, że park ładnie wygląda, jeśli ekosystem został zniszczony i jego odbudowa potrwa wiele lat. Zapraszamy na przegląd prac prowadzonych wokół Stawu Służewieckiego na Mokotowie.

Nie ma kreacji bez dewastacji?

Cała trawa na zboczach zbiornika zostanie zrobiona od początku. Trudno zrozumieć dlaczego. Staw powstał dwa lata wcześniej i wtedy wykonano dokładnie taką samą pracę. Czy już jesteśmy tak bogaci, że możemy dwa razy płacić za to samo?

W parku trwa budowa alejek, ale przy okazji dookoła powstało wielkie grzęzawisko. Ze ściółki nic nie zostało.

Koleiny, czyli typowy obraz prac w parku.

Taką dewastację trudno inaczej nazwać niż bezmyślnością. Czy taniej jest najpierw zniszczyć, a potem naprawiać, niż nie niszczyć wcale?

Nie ma tworzenia bez zniszczenia?

Robotnicy nie wykazali żadnego szacunku, ani dla pieszych, ani dla trawnika. Kto to potem posprząta?

Powierzchnia zniszczonych trawników i ilość błota, która zalewa chodnik porażają. Dla pieszych i rowerzystów nie ma żadnych przeprosin w związku z niedogodnościami.

Kiedyś do posadzenia drzew wystarczały szpadel i taczka. Teraz potrzeba koparki, która zaryje samą siebie w gruncie na głębokość osi przednich kół. Czy to jest postęp?

Ciekawe, czy podczas zasypywania kolein drzewa pozostaną całe.

Robotnicy nie potrafią uszanować nawet pracy kolegów wykonanej dwa tygodnie wcześniej. Świeżo położona alejka już została zniszczona przez samochód jadący po parku.

Tabliczka z napisem "Szanuj zieleń" wetknięta w pobojowisko wygląda na ponury żart.

Podsumowanie

Poprosiliśmy wiceprezydenta Olszewskiego oraz dyrektora Zarządu Zieleni Marka Piwowarskiego o publiczną dyskusję nad metodami pracy stosowanymi przez firmy wchodzące na teren parków. Mamy nadzieję, że będzie to możliwe w najbliższych miesiącach na posiedzeniu Komisji Dialogu Społecznego ds. środowiska przyrodniczego. Chcielibyśmy, aby powstały wytyczne do przetargów, w których będzie zapisane, że stosowanie ciężkiego sprzętu należy ograniczyć do absolutnego minimum. Drzewa można sadzić za pomocą szpadli i taczek. Nie potrzeba do tego koparek.